czwartek, 11 września 2014

5 kultowych miejsc w Gdyni, które musisz zobaczyć

Popatrz na mapę, wybierz się na Skwer Kościuszki i wyobraź sobie, że kiedyś go nie było, w tym miejscu było kiedyś morze. Skwer jest jednym z wielu wybudowanych nabrzeży, jedynym zagospodarowanym miejsko i turystycznie, reszta należy do terenów portowych. Tu, przy Nabrzeżu Prezydenta stoi wojenny okręt Błyskawica, a obok niego żaglowiec Dar Pomorza, tu można też zjeść rybę i wybrać się do oceanarium, poznać morskie stwory, a nawet odwiedzić planetarium.


Dworzec Morski jest jednym z najstarszych obiektów w Gdyni. Usytuowany jest na Nabrzeżu Francuskim, na początku ulicy Polskiej. Kiedyś służył do obsługi pasażerów, którzy przemierzali tysiące kilometrów polskimi transatlantykami. Piłsudski, Chrobry, Batory, Stefan Batory – to właśnie one. Dziś ta część gdyńskiego portu również służy obsłudze pasażerów – tu cumują ogromne, nowoczesne wycieczkowce, pływające po najdalszych oceanach. Na stronie internetowej gdyńskiego portu znajdziesz listę statków, które przypłyną w sezonie, koniecznie sprawdź i wybierz się na nabrzeże, by je podziwiać. Do budynku Dworca Morskiego wkrótce zawita Muzeum Emigracji, które prężnie działa już teraz mimo że nie ma swojej stałej siedziby.

Marina to moje ulubione spacerowe miejsce. Lubię siadać na falochronie, za plecami mając ogromne morze, a przed sobą ogromny ląd. Obserwuję jachty stojące w marinie, ludzi wypływających w morze, dzieci uczące się pływać na malutkich optymistach. Słucham brzęczącego olinowania jachtów, uderzającego o maszty. Jesienią i zimą ten dźwięk brzmi dość mrocznie, wiosną i latem zwiastuje zbliżające się wakacje. Falochron 
w marinie to mój punkt obserwacyjny i mobilne biuro, w którym uczę się do egzaminów, a czasem pracuję. Usiądź, spójrz w prawo, zobaczysz najwyższe w Gdyni budynki i maszty statków zacumowanych przy Skwerze. Spójrz w lewo, widzisz plażę, bulwar, a w tle Kamienną Górę. 
Oto Gdynia.

Kamienną Górę pamiętam z czasów dzieciństwa – wtedy wejście na sam szczyt było wyczynem na miarę zdobycia Mount Everest, a zabawy w chowanego w różnych ścieżkach i częściach nie miały końca. W dzieciństwie głównie wybierałam pierwsze „piętro” Kamiennej Góry – plac zabaw dla dzieci, później uwielbiałam bawić się z siostrą na drugim „piętrze”, największym. Jest tam nasze magiczne drzewo, z mocno pochylonym pniem, który tworzy wygodną ławkę. Do dzisiaj nie wiem co to za gatunek, wiem jednak, że ma długie, cienkie, podłużne liście, z których świetnie robiło się „zupę ogórkową”;) Lata temu była to siedziba jednego z moich „zabawowych” domów, dziś lubię się tam uczyć, opalać, odpoczywać. Trzecie „piętro” Kamiennej Góry jest miejscem bardzo romantycznym. Tu latem wspinają się, a zimą przyjeżdżają zakochane pary patrzeć w dal morza. Punkt widokowy, z którego, przy dobrej widoczności, można podziwiać morze, Półwysep Helski i różne części Gdyni.


Spędzając wakacje w Gdyni, koniecznie musicie odwiedzić Orłowo i tamtejsze molo. Z geograficznego punktu widzenia coś niebywałego, bowiem orłowski klif, który nadaje miejscu niesamowitego uroku. Z architektonicznego punktu widzenia piękne wille i jednorodzinne posiadłości, które można podziwiać, przemierzając uliczki Orłowa. Jest molo, plaża, plac zabaw dla dzieci, są zacumowane rybackie kutry i można załapać się na świeżą rybę. W Orłowie czuć artystycznego ducha, za sprawą Domku Żeromskiego i Liceum Plastycznego.


niedziela, 31 sierpnia 2014

5 blogów, które wiernie czytam


Blogów coraz więcej, czasu na ich czytanie coraz mniej. Z okazji Dnia Blogerów polecam Wam pięć miejsc, które odwiedzam bez względu na to, ile mam czasu. Nawet jeśli nie czytam całego wpisu od razu, rzucam na niego okiem i pamiętam, by tam wrócić później.

Nie wiem czy Autorka jest tego świadoma, ale dzięki kategorii Filmy na jej blogu, obejrzałam kilka naprawdę dobrych produkcji. Teraz sprawdzam polecane przez nią książki. Uwielbiam robione przez nią zdjęcia, a kilka miesięcy temu, w czasie mocnego przeziębienia przeczytałam całego bloga. Dzięki krótkim, ale bardzo klimatycznym wpisom, nie trwało to bardzo długo. ;)

Gosia pisze, rysuje i freelancuje. Rysowania się pewnie od niej nie nauczę, bo nie mam tego po prostu w ręce. Pisać potrafię, freelancu liznęłam, a przez to bardzo interesują mnie spostrzeżenia autorki dotyczące tego sposobu na życie zawodowe.

Byłyśmy z Martynką na kawie w mroźny zimowy wieczór, kiedy mi zdradziła, że rozpoczyna przygodę z Kobietą klasyczną. Skupia się na kobiecie na przestrzeni wieków, na etykiecie i sztuce. Opisuje także swoje godne podziwu, samotne podróże po dalekich zakątkach Rosji. Jak nie mamy czasu się spotkać, czytam Kobietę i wiem co Martynie w duszy gra. :)


To chyba pierwszy blog o modzie, który zainteresował mnie na tyle, że odwiedzam go regularnie. Moja imienniczka Maria głównie skupia się na kolorach, analizuje też style gwiazd i radzi co z czym najlepiej nosić. Od końca lipca Maria realizuje się w roli mamy. Kto wie, może na Ubieraj się klasycznie powstanie nowa, dziecięca kategoria. ;)



Z tytułową Żoną modną mam wiele wspólnego. Powiedziałabym nawet, że to moje alter ego i niewiele bym skłamała. Chcemy być zaprzeczeniem bohaterki satyry Krasickiego, synonimem kobiety z klasą, szukającej harmonii i szczęścia, żyjącej zgodnie z własnymi wartościami, marzycielki odważnie stąpającej po ziemi. Z Żoną modną wiąże się pewna tajemnica, ale o tym... innym razem. A kto zgadnie, tego szczęście. ;)

środa, 20 sierpnia 2014

Bukszpan to nie tylko krzak

Zawsze miałam z nim dwa skojarzenia, nie potrafię jednak przypomnieć sobie, które było pierwsze. Prawdopodobnie jednak to z wielkanocnego koszyczka, gdzie pełnił rolę dekoracyjną, a jego kolor symbolizował nadzieję. Nie było święconki bez niego, nie było też świątecznego stołu. Drugie oblicze, w pełnej okazałości objawiło mi się w babcinym ogrodzie. Okazało się, że pojedyncze wielkanocne gałązki brały się z całkiem pokaźnych krzaczków, którym w prosty sposób można nadać piękny, okrągły kształt. U babci podziwiałam większe, z mamą sadziłam mniejsze, a z całą rodziną szukaliśmy rozwiązania, gdy listki pokryły się nieładnymi plamami.

Od niedawna mam kolejne z nim skojarzenie. Zupełnie inne niż te dotychczasowe. Formatu A5, w oprawie z prawdziwej skóry, z miłymi w dotyku kartkami, czystymi, gotowymi na moje szalone pomysły. Z wielkim guzikiem, pięknie pachnący, ręcznie szyty. To taki pomysłowy book, a mieć taki book, to dopiero szpan, co razem daje prawdziwie stylowego Bukszpana. Całkiem zgrabna gra słów, godna prawdziwego ideas box.

Czeka więc mój Bukszpan na pierwsze zapisane w nim pomysły. Na szczęście nie będzie musiał czekać długo, w głowie mam ich wiele. Życiowe, pracowe, blogowe, jedne mniej, inne bardziej realne. Zapisane w Bukszpanie na pewno będą lepiej się realizować.






O zaprezentowanie Wam Bukszpana poprosiła mnie załoga go tworząca, którą serdecznie pozdrawiam i dziękuję za piękny prezent. :)

niedziela, 3 sierpnia 2014

Przewodnik blogerów po ich miastach

Na przełomie stycznia i lutego tego roku okazało się, że będę co najmniej raz w miesiącu odwiedzać Warszawę. Postanowiłam wykorzystać tę możliwość i przygotować sobie listę miejsc, które chcę zobaczyć. Tworzenie listy must see rozpoczęłam od... prześledzenia zdjęć na instragramie Martyny. Po pierwsze dlatego, że robi ładne zdjęcia, po drugie dlatego, że uznałam, że podobają nam się podobne miejsca. Dziś mogę potwierdzić, kilka miejsc z polecanych przez Tolę udało mi się sprawdzić i są naprawdę świetne. Lutowo-marcowe rozważania na temat miejsc do zobaczenia sprawiły, że do głowy przyszedł mi pomysł przewodnika po miastach blogerów. Wielokrotnie obserwowałam jak blogerzy pytają czytelników o miejsca w miastach, do których się wybierają. Wielokrotnie sama się pytałam, a i dostawałam wiele pytań o Trójmiasto. Czemu by więc nie zebrać kilku blogerów, którzy opiszą ulubione miejsca w mieście, polecą fajny bar, ciekawe muzeum, zabawną sztukę w teatrze?
Jak to ja, jak pomyślałam, tak zrobiłam. Prace nad przewodnikiem przedłużyły się trochę, z różnych, czasem nieprzewidywanych, przyczyn. Ale w końcu jest!

Nie będę Was zatrzymywać, przeczytacie jeszcze mój długi wstęp w publikacji, w którym wyjaśniam wyjątkowy charakter przewodnika.




Przed Wami dziewięć miast opisanych przez dziesięciu autorów, którym jestem bardzo bardzo wdzięczna za chęć współpracy przy stworzeniu czegoś fajnego. Do Gdańska zabierze Was Magda z bloga Stoliczku nakryj się, do Olsztyna Kameralna, do Białegostoku Mr & Mrs Sandman, Warszawę pokaże Wam Tola, Wrocław opisała Venila Kostis, Kraków Haukotella. Są też dwa miasta europejskie, Wiedeń, do którego zaprasza Kasia i Rzym opisany przez Magdę. Ja zapraszam oczywiście do Gdyni. Jeszcze raz wszystkim dziękuję.


Wam Czytelnicy, życzę inspirującej podróży. Może uda się nam zachęcić Was do wycieczek po naszych miastach. Ja we wrześniu ruszam w trasę. Kto wie, może się spotkamy?:)

Tu możecie obejrzeć zajawkę przewodnika. Całość do pobrania poniżej.



Pobierz przewodnik


***
Jeśli masz problem z pobraniem przewodnika, koniecznie daj znać!

Jeśli chcesz mieć przewodnik w wersji papierowej, wydrukuj go. Przewodnik utworzony jest w formacie A5, możesz więc drukować po dwie strony na kartce A4. Okładkę wydrukuj osobno, by zachować odpowiedni układ stron. Co prawda plik, który pobierzesz, jest przygotowany do wyświetlania w sieci, jednak drukowany na domowej drukarce nie będzie wyglądał źle, chociaż jakość zdjęć może pozostawiać trochę do życzenia. Nad profesjonalną wersją papierową wciąż myślimy.

sobota, 2 sierpnia 2014

Włóż na siebie dzieło sztuki

„Trzeba być dziełem sztuki albo nosić dzieło sztuki” powiedział Oscar Wilde, a krakowska inicjatywa Grupa LASEM wzięła sobie jego słowa bardzo do serca. Wszystko za sprawą kolekcji ubrań, które tworzą z dzieł malarskich! Tak, tak, wycinają płótno z obrazu i szyją z niego sukienkę. 
Cel, jaki obrali, to tajemnicza „deframestracja”, czyli przetwarzanie jednego przedmiotu czy medium nadając mu nowy charakter. W efekcie powstają takie oto dzieła:


Grupa LASEM składa się z młodych artystów i projektantów z różnych części Polski, którzy pielęgnują swój „las” nowych pomysłów w Krakowie. Ich działania łączą sztukę performance, malarstwo, biznes i modę. 
Prezentowali się światu w wielu miejscach, między innymi na krakowskim TEDx, w poznańskim KontenerART i zeszłorocznym Openerze. Teraz efekty ich pracy możecie obejrzeć na Sopot Art & Fashion Week od 10 do 16 sierpnia. W ciągu pierwszych trzech dni będzie można zobaczyć, jak tworzą swoje dzieła, w środę zapraszają na performance „Nigdy nie umieraj przed premierą” na sopockiej plaży, a finalny pokaz mody odbędzie się 15 sierpnia. Artyści planują kilka niespodzianek dla gości odwiedzających ich na festiwalu. Nie pozostaje nic innego, jak tylko przyjść zobaczyć. 
I właśnie w tym miejscu mam dla Was małą niespodziankę. Grupa LASEM ma dla moich Czytelników zaproszenia na całą serię wydarzeń w ramach Sopot Art & Fashion. Umówmy się, że pierwsze dwie osoby, które prześlą na kontakt@artattack.com.pl wiadomość, że chcą wybrać się na festiwal, dostaną zaproszenie :)

 

Więcej o Grupie LASEM dowiecie się na ich stronie www i facebooku.

Wpis nie jest wpisem sponsorowanym, jest wpisem „koleżeńskim”. Zapraszam Was na Sopot Art & Fashion w imieniu koleżanki Karoliny z Grupy LASEM. Dobry pomysł i dobry design zasługują na chwilę uwagi :)